sobota, 31 sierpnia 2013



Szczęście. Emocja? Rzecz? Coś co nabywamy w efekcie starań, czy coś co jest nam przypisane przez los? Tajemnica, czy wręcz przeciwnie? Myślę, że tak naprawdę każdy z nas inaczej je zinterpretuje. Byłam w błędzie chcąc napisać, że jest to ulotne.Teraz jestem pewna... szczęście jest trwałe. Jasne, pierw musimy je znaleźć, albo na nie poczekać, czasami ukrywa się pod warstwą problemów, zdarza się że go nie dostrzegamy, wtedy jesteśmy głupcami, ale szczęście istnieje. I choć niejednokrotnie już wypowiedzieliśmy "szczęście mnie opuściło" to ono do nas wraca. Zawsze. Wcześniej albo później. To radość jest chwilowa, być może czasami mylimy te dwa terminy. 
Nieubłaganie kończą się wakacje, ale były, a w ich czasie ogrom przygód, lenistwa, osiągnięć. Wspomnienia z nich są dla mnie drobnym szczęściem, a fotografie uwieczniające tę frajdę stworzyły nowy post ;) Mam nadzieję, że Wam również nie zabrakło atrakcji. Ja jestem spełniona. Zrobiłam "sesje" których efekty będziecie mogli oceniać w kolejnych postach, oraz wszczęłam nagrywanie filmiku na yt, jeżeli nie okaże się porażką to w możliwe najkrótszym czasie pojawi się on na tym kanale: BlackFashionmodeon
Przypomnijcie sobie teraz najfajniejsze chwile, uśmiechnijcie się bo to były świetne wakacje i pełni pozytywnej energii powróćcie do dobrze znanych Wam codziennych czynności, oczekując kolejnego powodu do szczęścia. Uważajcie by go nie przeoczyć bo może kryć się w najdrobniejszej czynności. 






















piątek, 16 sierpnia 2013

Jak to jest mijać się bez słowa z dawniej bliską nam osobą? Ja wiem. Liczę, że osoby które przeczytają ten post nie znają tego uczucia, a przynajmniej tego Wam życzę.  I nie piszę tu o relacji chłopak-dziewczyna bo to osobny temat, tylko o zwykłej znajomości, być może przyjaźni. 
Załóżmy: wymieniamy poglądy, pomagamy sobie, spędzamy razem czasem, chodzimy do tej samej klasy, nadchodzą wakacje, zmiana otoczenia i "kim Ty jesteś?". Takie pytanie mogłoby pojawić się w naszej głowie, jeśli możliwe byłoby wymazanie wspomnień, ale nie jest więc dlaczego?  ... W jedną chwilę stajemy się sobie obcy z własnej woli, jakbyśmy nigdy się nie poznali. Za winowajcę oprócz nas samych uznałabym także ciągłą pogoń za czymś i związane z tym zmiany otoczenia, znajomych. Jasne, że nie musimy chcieć utrzymywać kontaktu ze wszystkimi którym podaliśmy rękę, ale może warto czasami rzucić to błahe "cześć" w kierunku dawnego znajomego.  Myślę, że to bardziej smutne niż irytujące...















































wtorek, 6 sierpnia 2013

Mam zaszczyt przedstawić stylizacje przywołującą na myśl lata 60.
Ikona tego czasu, Twiggy Lawson, topmodelka, której sylwetka i uroda doprowadziły ją na szczyt kariery stała się ideałem tamtych lat. Doskonale wpasowała się w proste, skromne, niekrępujące ruchów ubrania kreowane przez ówczesnych projektantów. W okresie dominowały kolory pastelowe, w porze jesiennej przeróżne odcienie brązu oraz zieleni, nieco później klasycznym wyjściem było połączenie czerni i bieli. To właśnie Mary Quant zawdzięczamy minispódniczkę, której debiut padł już w 1958r. Jest to też czas zaistnienia Barbary Hulanicki warszawskiej kreatorki mody, jej butik- Biba był jednym z najsłynniejszych w Anglii. Dzisiaj moda tamtych lat powróciła, a ja ją delikatnie zmodernizowałam butami i biżuterią :)